Lubię jeść. Koniec kropka.
Tak bardzo lubię jeść, że w zasadzie mało tego, że zjem przystawkę, danie główne i deser to jeszcze dojem po dzieciach- bo nie lubię gdy jedzenie się marnuje. I tak sobie zjadam śniadanie, potem skubnę „fit batonika”, popiję kawą z mlekiem, przekąszę chlebek czosnkowy w pracy, popiję go sokiem, w drodze do domu przegryzę jakieś ciastka w samochodzie, a gdy dotrę na miejsce na talerzu lądują tosty francuskie z peanut butter& jelly. Po odebraniu dzieci ze szkoły zjadam obiad i deser, na kolację omleta, a do filmu popcorn lub solone pistacje. Mój żołądek pracuje non stop, a kalorii wolę nawet nie liczyć. Też tak masz?

Za jakis czas okazuje się, że moje ulubione jeansy zatrzymują się gdzieś w połowie ud. Głowa boli niemalże codziennie, zmiany nastroju żąglują mną jak chcą, skoki cukru we krwi przysysają żołądek do kręgosłupa niemalże zaraz po zjedzeniu posiłku,a spać mi się chce w zasadzie non stop.
Chyba coś jest nie tak co? Zamiast cieszyć się dobrym zdrowiem ciągle na coś narzekam, a do statusu babci jeszcze mi daleko…Na liczniku zaledwie 33 lata, a ja co dwa miesiące jak nie u lekarza, bo chora, to u fizjoterapeuty, bo kolana bolą, że aż świeczki w oczach stają. Nerwy mnie noszą i to ciągłe „spać!”.

No dobrze, weź się w garść. Dosyć narzekania, trzeba wziąć sprawy we własne ręce. Podstawową zasadą każdej diety jest  NIEPODJADANIE. Jeśli chcesz schudnąć „musisz” jeść conajmniej co 4 godziny, bo dopiero gdy organizm „zgłodnieje” zaczynają się procesy spalające tkankę tłuszczową. Póki brzuszek pełny, energia czerpana jest z jedzenia, głównie z węglowodanów. Niby wszystko jasne i oczywiste. Przestaje podjadać pomiędzy posiłkami…Nic z tego nie wynika, bo z głodu aż mi słabo i jedyne o czy myślę to jedzenie, więc gdy już nadchodzi ta magiczna godzina rzucam się na wszystko niczym wygłodniały wilk. Oczywiscie na start węglowodany! Dużo weglowodanów! Pizza, makarony, chleb…AAAAAA daj!
No i klops…Po diecie.

Ok, ok nie poddam się tak łatwo! Będę liczyć makroskładniki. Ograniczę węglowodany na rzecz białka, bo białko trawi się znacznie dłużej i syci. Liczę i licze; mam do tego aplikację Myfitness pal.
Wszystko idzie dobrze, nie podjadam, bo faktycznie białko robi robotę…Ale…nadal sie chudnę, głowa boli, kolana to jakaś porażka, żle sypiam, a jak już śpię to śni mi się żarcie. No i pojawia się kolejny problem- od dużej ilości białka ( napoje proteinowe, białko w proszku do jogutu, jogurty itp) moja cera wygląda jak u nastolatki w szczycie burzy hormonalnej.

Przeglądając internet natrafiam na fajnego przystojniaka, który kiedyś był bardzo otyły, a teraz dzięki metodzie o której opowiada na filmiku wygląda jak młody bóg i obiecuje mi z ekranu telefonu, że zgrabna sylwetka to tylko maleńki procent benefitów  tej cudownej metody. Słucham więc…Słucham jak zaczarowana. Thomas- bo tak ma na imię owy bóg, opowiada o Intermittent Fasting…

„Intermittent fasting, czyli w wolnym tłumaczeniu „okresowy post” czy może „okazjonalna głodówka”, to specyficzna koncepcja planowania jadłospisu polegająca na wprowadzeniu celowej, okresowej restrykcji kalorycznej czy też jak chcą niektórzy: „rozsuwanie w czasie” posiłków w taki sposób by wygenerować dłuższą (najczęściej kilkunastogodzinną) przerwę w ich spożyciu. W praktyce istnieje wiele odmian IF, na forach sportowych szczególnym zainteresowaniem cieszy się model zakładający około 14 – 18 godzin postu, następnie ok. 6 – 10h „uczty” (choć są inne opcje, np. takie które zakładają 24 godziny postu). Poleca się przy tym, by trening robić raczej na czczo, a pierwszy posiłek w ciągu dnia spożyć po zakończeniu wysiłku.” (źr.potreningu.pl)

Ok…Brzmi spoko. Wystarczy nic nie jeść przez 16 godzin w ciągu doby i będę miała figurę jak marzenie! Zaczynam od jutra 😀 Pierwszy posiłek zjadłam po treningu, czyli o godz.12. Nie miałam z tym problemu, bo nigdy nie byłam chętna do jedzenia śniadań. A od godziny 12 do 20 mogę wcinać tak? Było późne śniadanie, batonik, obiad, przekąska, kolacja, kilka kaw z mlekiem. Koniec. Post do jutra do godz.12. Fajnie! Najadłam się pod korek, to lubię. Po tygodniu orientuję się, że jem chyba więcej niż wcześniej, bo skoro mogę wreszcie jeść to lece po całości…No tak nie schudnę…To w takim razie będę się pilnować. Przez kolejnych kilka tygodni faktycznie jem „normalnie” bez zmiatania wszystkiego co wpadnie mi w ręce. O dziwo zaczynam czuć się o niebo lepiej! Nie pamiętam już kiedy ostatnio bolała mnie głowa i śpię też jakoś lepiej. Mam więcej energii…Jest dobrze. Tylko nadal nie chudnę…Miesięce mijają, czuję się bardzo dobrze i oglądam namiętnie każdy filmik Thomasa na you tube. Dociera do mnie, że wciaż popełniam całe mnóstwo błędów, ale mimo to efekty intermittent fasting przechodzą moje najśmielsze oczekiwania! Moje kolana…NIE BOLĄ!!!!!! Codziennie na treningu dźwigam, chodzę na schodach niezliczoną ilość pięter, skaczę, w pracy robię codziennie po 10 km i nic!

 

 

 

 

 

 

 

Tu się na chwilę zatrzymam i kwestię chudnięcia odstawię na bok. Bo widzicie intermittent fasting ma znacznie ważniejsze działanie niż utrata wagi…Intermittent fasting to swojego rodzaju sanatorium dla organizmu i salon odnowy dla komórek. W czasie „postu” organizm skupia całą swoją energię na regeneracji, a co za tym idzie dochodzi do „samoleczenia się” organizmu. Kiedy nie jemy i nasz organizm nie skupia się na trawieniu dochodzi do zjawiska zwanego autogafią, co w wolnym tłumaczeniu oznacza odnowę komórkową. Nie bez znaczenia mówi się, że to podczas snu nasz organizm  najlepiej się regeneruje. Dzieje się tak dlatego, że gdy śpimy nie jemy. Wówczas w naszym ciele i mózgu dochodzi do swoistego recyklingu. Nowe komórki zastępują stare, zniszczone, uszkodzone. To podczas snu nasza skóra regeneruje się najlepiej, nasz mózg odpoczywa, a mięśnie nabierają energii na następny dzień. Ale dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że zostaje zatrzymany główny mechanizm pochłaniający energię organizmu, czyli trawienie. Im dłużej nie jemy, tym potężniejszy staje się ten proces. Mózg wchodzi w tryb „przetrwania”, a co za tym idzie poprawia się nasza koncentracja. Wiem, że słowo”przetrwanie” może budzić obawy, ale nie martw się. Dopóty dopóki w oknie zywieniowym dostarczysz swojemu organizmowi wszystkiego czego potrzebuje do prawidłowego funkcjonowania nie grozi ci niebezpieczeństwo. Porównam to do bardzo banalnego zjawiska, które na pewno jest co dobrze znane. Załóżmy, że cały dzień korzystasz ze swojego telefonu. Uruchamiasz dziesiątki aplikacji, słuchasz muzyki, dzwonisz, robisz zdjecia i tak non stop. W penym momencie telefon zaczyna sie przegrzewać. Jego pamieć jest zapchana powtarzającymi się zdjeciami ( selfie niegdy nie wychodzi dobrze za pierwszym razem 😉 plikami cookies i całym ogromem zajętej pamięci podrecznej. Dochodzi do tego, że ni stąd ni zowąd telefon wyłącza się.
Dajesz mu wreszcie odpocząć i czekasz aż dojdzie do siebie, a gdy tylko zaczyna działac na nowo, nauczona doświadczeniem kasujesz niepotrzebne fotki, opróżniasz pamięc podręczną i telefon śmiga jak nowy. Podobnia działa nasz organizm. Używany non stop zapycha się śmieciami. Stare zużyte komórki się magazynują, hormony wariują, trawienie zaczyna nawalać fundując ci wzdęcia i inne tego typu przyjemnosci. W głowie masz przysłowiowy bałagan, aż zaczyna huczeć nie do wytrzymania. Marzysz o tym, żeby zapaść z długi sen. Podczas tego snu dzieje się prawdziwa magia…Ale przecież nie prześpisz całego życia prawda? I tu własnie do akcji wkracza Intermittent Fasting- twoje własne narzędzie, którym to ty sterujesz niczym kapitan oktrętu na wysokiej fali. Teraz masz szanse odwdzięczyć się swojej maszynie- organizmowi, za cąłą dobrą robotę, którą wykonuje dla ciebie kazdego dnia i pomóc mu dając mu czas, odpoczynek i odżywiając go po końcówki włosów. Bo widzisz kiedy już przyjdzie moment jedzenia poziom insuliny w twoim organizmie jest tak niski, że wszystko co trafi do twojego żołądka natychmiast transportowane jest do komórek ciała niczym bolid na torze wyścigowym. Twój organizm w czasie postu odpoczął, zregenerował się i oczyścił z przeszkód blokujących płynny ruch substancji odżywczych. Teraz następuje magia, której ty jesteś twórcą dlatego tak ważne jest to co ląduje na twoim talerzu.
Zastanów się co sprawi, że twój organizm dostanie zastrzyk energii? Co będzie najlepszym i najszybszym środkiem transportu dla substancji odżywczych, które zjesz w śniadaniu? Co sprawi, że będziesz czuć się syta i usatysfakcjonowa? Węglowodany? Nie! To jest najgorszy wybór z pośród trzech głównych makroelementów. Jeśli twoim pierwszym posiłkiem będą węglowodany w dużej ilości i do tego połączone z tłuszczem nastapi prawdziwy wybuch poziomu insuliny. Insulina spowoduje „otwarcie się” komórek i pierwsze co zostanie do nich wchłonięte to będzie zjedzony cukier i tłuszcz, które natychmiast zostaną zmagazynowane. Co więc zjeść, żeby nakarmić komórki właściwie? Podstawową zasadą jest NIE ŁĄCZYĆ WĘGLOWODANÓW Z TŁUSZCZAMI. Dozwolone połączenia to białko+tłuszcze lub węgle+ białko. W obydwu przypadkach ważne jest, żeby białko nie było przetworzone, tzn. nie z proszku. Niech to będzie jajecznica z bekonem, omlet z jajek na maśle klarowanym, musli z orzechów na mleku roślinnym. Jeśli chodzi o śniadanie węglowodanowo- białkowe wówczas sytuacja ma się podobnie. Jedno i drugie nie może byc przetworzone i co ważne nie jemy węglowodanów prostych, czyli zawierających cukier. Daruj sobie owoce, granole, chleb, makaron itp. Zjedz na przyklad sałatkę z warzyw i ugotowanego jajka lub jajecznicę ze szpinakiem i pomidorami, albo warzywa na parze z rybą, czy chociażby wędzoną makrelę lub sardynki. Niech ten pierwszy posiłek nie będzie zbyt duży. Daj organizmowi czas na obudzenie się do trawienia, a węglowodany zafunduj sobie w drugim-głównym posiłku.
Kolacja to kolejny strategiczny posiłek, dzięki któremu pójdziesz spać bez burczenia w brzuchu. Tu obowiązuje zasada błonnik+tłuszcze+białko. Czyli znowu rezygnyjemy z dużej ilości węglowodanów- niech pochodza w warzyw bogatych w błonnik, który nasyci cię na długie godziny.
Moja rada :
Zaplanuj posiłki z wyprzedzeniem, żeby uniknać rzucania się na co popadnie. Ja używam do tego aplikacji Myfitness Pal, w której planuje moje posiłki na mniej więcej 3 dni z wyprzedzeniem. Dzieki temu wiem co mam kupić i mogę przygotować dania dzień wczesniej jeśli zachodzi taka potrzeba i zabrać je ze sobą w pudełkach.

Zdaję sobie sprawę z tego, że ten tekst jest przeokrutnie długi, ale uwierz mi, że nie chcesz tak jak ja błądzić po internecie i szukać wszystkich szczegółów oszczędzających popełnienie błędów w IF. Większość dostępnych tekstów, które znalazłam w internecie zaledwie liznęły temat IF, więc postanowiłam napisać taki, który rozwiąże wszelkie wątpliwosci. Posłużę się przy tym licznymi linkami, żeby każdy z Was posłuchał o IF z naukowego punktu widzenia. Często słyszę komentarze pt:” mnóstwo ludzi jest na if nie zdając sobie z tego sprawy. Wystarczy, że nie zjedzą śniadania”. To tak nie działa. W czasie postu przez te minimum 16 godzin nie można spożywać żadnych, ŻADNYCH kalorii. Zapomnij o soku, mleku do kawy, większości słodzików, czy choćby jednym maleńkim orzeszku. Jedyne co jest w tym czasie dozwolone to :
– czarna kawa, która dzięki zawartym w niej polifenolom jeszcze bardziej wzmaga odnowe komórkową
– woda
– zielona herbata
– inne herbaty ziołowe, ale nie owocowe
– napoje „diet” najlepiej słodzone stevią

Podczas postu nie możesz pozwolić sobie na żadne odstępstwa. Aczkolwiek masz wybór czy chcesz stosować intermittent fasting codziennie, czy na przykład przez 5 dni w tygodniu. Wybór nalezy do Ciebie. Ja osobiście stosuję IF 7 dni w tygodniu i jem zazwyczaj 18/6 lub 20/4. Natomiast w weekendy zdarza mi się przedłużyć okno żywieniowe do 8 godzin, ale nigdy dłużej.
16 godzin postu jest strategiczne. Tyle potrzebuje organizm, aby zacząć korzystać z zapasów tłuszczu i po tym czasie poziom hormonu wzrostu odpowiedzialnego za budowę mięśni jest na najwyższym poziomie. 8 godzin też jest strategiczne, bo ta rama czasowa sprawi, że poprostu zjesz mniej z  braku czasu. O tym dlaczego warto pokusić się na to rozwiązanie posłuchaj tu.

Teraz wyjaśnie czarne na białym o co chodzi z tym postem i oknem żywieniowym i jak temat ogarnać.
Otóż najlepiej zaplanować siebie środek postu na czas kiedy idziemy spać. Nie ważne czy pracujesz w dzień czy w nocy, niech post zacznie się na 4h przed snem+8h snu(+-) i dalej po obudzeniu kolejne 4 godziny postu. Zalóżmy, że idziesz spać o godzinie 23- ostatni posiłek jesz o godz19. Wstajesz o godzinie 7 rano i pierwszy posiłek jesz o godz 11. Po tym czasie następuje okno żywieniowe, czyli czas w którym spożywasz wszystkie niezbędne witaminy, mikroelementy i poprostu jesz. Ważne jest żeby w tym okresie przyjać suplementy diety, zostawiając „tłuszczowe” takie jak omega-3 czy witamina d3 na kolację. Staraj się zaplanowac posiłki tak, żeby zachować pomiędzy nimi odstępy czasowe, lekko zgłodnieć i jeść takie porcje, które nie będą rozpychały żołądka. To ważne, bo obkurczający się żołądek= mniej jedzenia, a to się równa chudnieciu.
Zacznij więc od śniadania o godzinie 11:00, obiadu o godzinie 15:00 i kolacji o godzinie 19:00. Oczywiście nie przeraź się długimi przerwami. Na zjedzenie każdego z posiłków przaznacz tyle czasu ile jest możliwe. Nie spiesz się. Możesz też zacząć jeść ostatni posiłek wcześniej. Jeśli przerwy nadal będą za duże dodaj w międzyczasie przekąskę. Moja rada:
Nie rzucaj się na głęboką wodę. Zacznij swój IF od systemu 16/8 powiedzmy 4 dni w tygodniu. Daj swojemu organizmowi czas na zaadaptowanie się do zmian. Po kilku tygodniach zwiększ ilość dni, których stosujesz IF, a następnie zacznij skracać godziny okna żywieniowego. Mój ulubiony sytem to 18/6.

Martwisz się, że jest to kolejna dieta pełna wyrzeczeń? Nic podobnego. Jesz co chcesz, byle świadomie, odżywczo i nie przekraczając zalecanej ilości spożywanych kalorii.
Zapewne jedno z głównych pytań, które właśnie nasuwa ci się na myśl brzmi” czy taki sposób żywienia nie spowalnia metabolizmu?” Nie, ale o tym posłuchaj tutaj.
Następnie zastanawiasz się czy ćwicząc na czczo nie spalisz mięśni? Nie, oto link do filmu, który wszystko wyjaśni. A tu dowiesz się, że to właśnie dzięki if hormon wzrostu odpowiedzialny za budowanie masy mięśniowej osiąga najwyższy poziom.
A może gnębi cię myśl, że białko, które dostarczysz organizmowi w tak krótkim czasie nie zdąrzy się wchłonąć? Albo zwyczajnie nie zjesz tyle „ile trzeba”?Też nie...link
A co z hormonami? Co z tarczycą? Posłuchaj
No dobra, ale trening na czczo?! Toż to katorga dla organizmu! Nie! Absolutnie nie! Trening w czasie postu to plus 100% do efektów twojej ciężkiej pracy. Słuchaj

tu odsyłam cię do filmu, który jest kompendium wiedzy o IF w pigułce. Dowiesz się z niego co jeść i pić, a czego nie, jakie są największe korzyści z IF, dlaczego jest tak skuteczny i jak radzić sobie ze słabościami. Według mnie Intermittent Fasting jest genialnym narzędziem, który mnie oduczył podjadania, a w moim organizmie spowodował prawdziwie pozytywną rewolucję.
Jesli chodzi o chudnięcie zostawię tą kwestię na kolejny (zapewne długi) wpis. Będę mocno trzymać kciuki, aby u ciebia samo stosowanie if przyniosło skutki o jakich marzysz. To jest możliwe i obiecuję ci, że jeśli się do zadania przyłożysz nie pożałujesz
Ściskam
Wasza Ewka

23 komentarzy do “Intermittent Fasting

  1. Super wszystko wyjasniłas .Tez stosuje IF ale uwazam ze popełniam mase błedów np jem za mało czesto bez warzyw plus pije za mało wody i naiwnie czekam az schudne 🙈🙈ehhh no nic dupsko w troki i od jutra obiecuje poprawe 👌👌🤘🤘✊✊

  2. Nareszcie się doczekałam 😍 dziękuję za tak wyczerpujący temat wpis i za to, że dzielisz się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem 😊

  3. Dziekuje Ewus !!! Ze poswiecilas tyle Twojego czasu na napisanie tego cudownego tekstu ❤️❤️❤️Kocham calym serduchem i biore sie za IF 🤞🍀🙏🌹

  4. Nie byłam przekonana do IF kiedy na jednym spotkaniu prowadzącemu cały czas burczał brzuch, na każdej przerwie objadał się orzechami, suszonymi owocami i delicjami wychwalając przy tym skuteczność działania IF. Po tym MEGA praktycznym poście skuszę się na zgłębienie wiedzy o IF. Dzięki!

  5. Ewa! Swietny tekst! Zasady IF wytlumaczone w prosty i zrozumialy sposob. Dzieki Tobie nie jem juz miesa i rowniez dzieki Tobie jestem na if. Jestes moja prawdziwa inspiracja❣To,ze kiedys wpadlam na Twoj profil na ig bylo najlepszym,co moglo mnie spotakac w tym wirtualnym swiecie. Robisz rewolucje w moim zyciu. Ciesze sie,ze jestes ❤

  6. Super wpis Ewka ! Chyba sie skuszę i spróbuje if, ale najpierw sie do tego przygotuje i zrobie potrzebne notatki.

  7. Dziękuję za ten wpis za Twój czad I podzielenie się wiedzą I doświadczeniem. No to zaczynam, czytałam już troche na temat IF ale brakowało mi właśnie takiej treści. Jeszcze raz dziękuję. Pozdrawiam Kaśka

  8. Powiem tyle – udowodniłas tym postem że nie potrzebujemy wymyślnych rzeczy, by zadbać o siebie. Wiele osób myśli, że głodówka (mówię tu o zdrowej, o tej, o której piszesz!) jest mordercza dla nas. Że post nie jest zdrowy. Coraz więcej czytam o osobach, które na różnych postach odżywają. Nie wierzyłam w to, że tak mało trzeba – zdrowiej się odżywiać, nie bać postu więc pozostaje mi spróbować. Dziękuję za ten tekst! Mój znajomy na IF + siłownia schudnąl tak że przysięgam długo nie wierzyłam, że to ten sam człowiek. Miał tez operowane kolana z powodu ogromnej nadwagi ,a jednak dal radę na IF i z kolanami jest lepiej. Jeszcze raz dziękuję! Może zainteresują Cię filmy frutarianów , którzy poszczą od czasu do czasu i też mówią żeby nie łączyc węgli z tłuszczami. I ogólnie o trawieniu. Rozpisałam się. Miłej nocy, śliczna!!

  9. Dzięki Ewa za ten artykuł, kilka razy już podchodzilam do tej metody i zawsze coś mi nie wychodziło. Trochę przeszkadza mi tu pracą na zmiany i rzadko mogę pozwolić sobie na poranny trening, ale mtsle ze jak trening odbedzie sie w oknie zywieniowym to bie zrujnuje efektow diety.
    Ściskam mocno ♡

  10. Nawet nie wiedziałam że takie coś stosowałam. Dobrze to ujęłaś, myśle że po skończonym karmieniu spróbuje tego modelu. A co jak nie chcesz chudnąc a tylko utrzymać wagę ? Tez da radę ?

  11. Super Ewka!
    Jestem na IF od listopada.
    Zgadzam się ze wszystkim co piszesz.
    Osobiście robię 8/16 od 12-20.
    Polecam dziewczyny!
    Dzięki za linki i info – baardzo przydatne.

  12. Dziękuję za czas, który poświęciłaś na ten post. To takie kompendium wiedzy o if w skrócie. Muszę się jeszcze sporo nauczyć o zasadzie komponowania posiłków i czasie odpowiednim na trening. Myślę, że spróbuję wtedy podejść do if. Buźka

  13. Ewka świetny post!!
    Mysle ze sie dostosuje do IF jak tylko dojde do siebie po ciazy ( za 4 tygodnie termin 🙂 ) wiec bedzie z czym walczyć 💪 po tym poście jestem jeszcze bardziej zmotywowana !
    Pozdrawiam :*

  14. Super tekst. Nurtuje mnie jednak to niełączenie wegli i tłuszczy. Dlaczego? A może po co? IF nie zadziała jak będę łączyć?

  15. Dzieki kochana za ten artykol, choc stosuje IF 16/8 od pewnego czasu kilka istotnych faktow gdzies mi umknelo. Chociazby to jak wazne i istotne jest to co zjemy na pierwszy posilek ktory ma odzywic , odbudowac i wzmocnic regerujacy sie po fastingu oranizm , a nie odlozyc sie w tkance tluszczowej. Napewno bardziej zaglebie sie w ten temat bo przyznam ze bardzo mnie interesuje.
    Pozdrawiam
    Paulina

  16. Hej. Czy mogłabyś napisać co Ty jesz i jak to od rana wygląda. Ja wstaje codziennie przed 6 rano. Trening robię ok. godz. 19.30. Chciałabym spróbować tego sposobu ale trochę się boję, bo jestem przyzwyczajona do jedzenia rano śniadania. Czy jedzenie o 11, 15 i właśnie ostatni posiłek mogę po treningu zjeść? jak to w moim przypadku godzinowo ustawić i ile mam zjeść w ciągu tych 3 posiłków- całą kaloryczność jaką bym jadła bez stosowania IF? Jeśli możesz coś podpowiedzieć… Pozdrawiam

  17. Napisałąm komentarz ale chyba się nie opublikował. Czy mogłabyś mi doradzić coś w sprawie tego żywienia? i jak posiłki dokładnie wyglądają u Ciebie? ja wstaje o 5.30. trening zawsze mam ok 19.30. powinnam coś po treningu zjeść? i jak to wszystko rozłożyć? chciałam tak 11, 15 i 19- no ale ten trening…. jesłi możesz to doradź coś. Pozdrawiam. Karola

  18. Hej Ewka, co zrobić jeśli
    Nie ma opcji ćwiczyć rano na czczo? Nie wiem jak to ogarnąć… mogę ćwiczyć tylko wieczorem 🙁

  19. hej a ja moze mam pytanie z kosmuso, jak postujemy nawet metodoa 8/16 – to czy w tych godzinach co nie mozna jesc – co pijecie – wode tylko? herbaty ziolowe? czy kawe czarna mozna? jak tak to duzo jej pijecie, ja zauwazyla ze jak pije kawe to mi sie wogole jesc nie chce ale za to woda mi sie w organizmie zatrzymuje, puchne wiec nie kumam czy to ta kawa czy cos innego

    1. Woda, czarna kawa, herbaty, ale nie te z kawałkami owoców. Pij jak najwięcej i ogranicz w diecie węglowodany, bo to one zatrzymują wodę w organizmie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *