Im bardziej zagłębiam się w keto kuchnię, tym bardziej dochodzę do wniosku, że „tradycyjne” jedzenie, którym byłam karmiona od dziecka to zło…Jakkolwiek to nie zabrzmi. Ale czytajcie dalej…Nie chcę i nie lubię popadać w skrajność, nie mniej jednak w kwestii odżywiania moje stanowisko staje jest coraz bardziej konserwatywne. Zapewne dzieje się tak dlatego, że odkąd odżywiam się ketogenicznie i unikam pewnych grup produktów najzwyczajniej w świecie lepiej się czuję. I nie chodzi już tylko o kwestię ogólnego samopoczucia, bo jak powszechnie wiadomo dla każdego coś innego. U mnie sytuacja była mocno skomplikowana już od dziecka kiedy to przynajmniej sześć razy do roku przyjmowałam antybiotyki- czasami przez długie tygodnie, bo organizm tak uodpornił się na niektóre leki, że znalezienie właściwego było loterią prób i błędów. Problem w tym, że w tamtych czasach nikt nawet nie wspominał o probiotykach i lekach osłonowych, a to spowodowało, że moje jelita były doszczętnie wyniszczone i pozbawione dobrej flory bakteryjnej. Oczywiście teraz już wiem, że nie bez powodu jelita nazywane są drugim mózgiem i ich ówczesny stan mocno odbijał się nie tylko na mojej odporności, ale ogólnym zachowaniu i samopoczuciu. A moja dieta gównie opierała się na chlebie, domowych frytkach, makaronach, naleśnikach i generalnie wszystkim tym co mączne i ziemniaczane. Mięsem gardziłam, z warzyw namiętnie jadłam pomidory, owoce i owszem, bo mieszkałam na gospodarstwie rolnym, ale póki mi ktoś pod nos nie podłożył to mogły nie istnieć. Nie wspominając już, że nawet truskawki były posypywane białym cukrem. Do tego drożdżówki, Nutella, ciastka a’la herbatniki na tłuszczach utwardzonych i marnej jakości czekoladzie. Nic więc dziwnego, że w liceum miałam anemię, byłam blada i słaba, dzień w dzień bolała mnie głowa, a z w-fu fuksem zdałam do następnej klasy, bo mój ośrodkowy układ nerwowy ledwo zipał.
Podsumowując- JESTEŚ TYM CO JESZ. Dzisiaj moja dieta składa się głównie z zielonych warzyw, ryb, orzechów (głównie kokos, makadamia, pekan, migdały), zdrowych tłuszczów, jajek, pełnotłustego nabiału. Nie znaczy to jednak, że nie jem chleba, bułek, naleśników czy makaronu. Jem! I to codziennie. Różnica polega na tym, że są to produkty własne, pieczone w domu, pozbawione białej mąki i glutenu, bez cukru. Za to bogate w zdrowe tłuszcze, wspaniale doprawione, odżywcze, słodzone stewią lub erytrytolem. Bazujące głownie na mące kokosowejmigdałowej. Jedyny glutenowy produkt w mojej diecie to makaron sojowy od ketoketo.pl. Taka kuchnia sprawiła, że trawienie odbywa się niczym w piecu hutniczym, stawy są sprawne i nawilżone, skóra promienieje, włosy rosną jak szalone i przede wszystkim nie mam wzdęć, które rujnowały mi każdy dzień i wyjście na jakąkolwiek imprezę.
Skoro jesteś tym co jesz to spróbuj bułek z tego przepisu. Do ich zrobienia niezbędne są drożdże, które są bardzo zdrowe, gdyż zawierają mnóstwo witamin z grupy B. Należy jednak pamiętać, że drożdże spożywane na surowo działają odwrotnie niż opisałam wyżej dlatego tak ważne jest, aby je „zabić”, czyli zalać wrzątkiem upiec, usmażyć lub ugotować. Co prawda podczas takiego traktowania utracą część swoich właściwości, ale nadal będą zdrowe.
Na ten przepis natrafiłam na YouTube i pochodzi z bloga heyketomama.com.
W przepisie podam wam składniki do nadzienia, które ja wybrałam dla siebie uzupełniając swoje makro w planie dnia, ale nie bójcie się kombinować na swój sposób. Wachlarz możliwości jest przeogromny poczynając od różnych rodzajów serów, oliwek, warzyw, przypraw itd.

KETO BUŁKI FASZEROWANE
Makro 1 bułki z poniższych składników: W:5,4 g T:39,2 g B: 23,4 g
Składniki na 4 szt.:
☑️Ciasto:
✔️150 g tartej żółtej mozzarelli
✔️75 g mąki migdałowej Targroch
✔️150 g śmietankowego serka kanapkowego typu Philladelphia
✔️3 jajka- 2 do ciasta+1 do posmarowania
✔️1 opakowanie suchych drożdży
✔️10 g gumy guar lub xantan (do kupienia na działach ze zdrową żywnością)
✔️szczypta soli
✔️Ulubione przyprawy- polecam Dary Natury „Posypka do pieczonego chleba”
☑️Farsz:
✔️40 g sera feta
✔️100 g szpinaku
✔️40 g zielonego lub czerwonego pesto Lidl
✔️100 g pieczarek
✔️10 g masła klarowanego
✔️ząbek czosnku
✔️kilka kropli soku z cytryny
✔️sól, pieprz i gałka muszkatołowa do smaku

Piekarnik nagrzej do 180′ C. W pierwszej misce wymieszaj mąkę, sól, gumę guar, drożdże i przyprawy. Dokładnie wymieszaj i dodaj dwa jajka, połącz całość. W osobnej misce w mikrofali rozpuść mozzarellę wraz z serkiem- ok 30-45 sec. Połącz składniki obydwu misek i wyrabiaj ciasto ręcznie przez kilka minut. Odstaw na ok 10 minut. W tym czasie przygotuj miskę z zimną wodą, a blachę wyłóż papierem do pieczenia.
Farsz. Na patelni rozgrzej masło i podsmaż pokrojone w pasterki pieczarki. Dodaj przeciśnięty przez praskę czosnek wraz ze szpinakiem, sokiem z cytryny, solą, pieprzem i gałką muszkatołową, chwilę smaż. Zwilżonymi dłońmi podziel ciasto na 4 równe części. Każdą kulkę weź do wilgotnej ręki i rozpłaszcz na placek o grubości ok 0,5-1 cm. Rozsmaruj pesto i wyłóż farsz, posyp serem feta. Ponownie zwilż palce i delikatnie odrywając ciasto od papieru sklej jego brzegi, złączenie skieruj ku dołowi. Wierzch bułek posmaruj rozbełtanym jakiem i obsyp przyprawami.

Piecz na złotobrązowy kolor ok 25 minut. Smacznego!
Ps. Upieczone bułki przechowuj w lodówce w szczelnym pudełku lub woreczku do 5 dni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *