Jestem matką egoistką!

Włos się jeży na głowie gdy się czyta takie słowa? Zupełnie niepotrzebnie. Pozwól, że przedstawię Ci moje argumenty, dlaczego bycie egoistką wyjdzie na zdrowie Tobie i Twojej rodzinie.

Moje życie teraz drastycznie różni się od tego sprzed 7 lat, kiedy to po raz pierwszy zostałam mamą. Cała moja uwaga, cały mój świat skupiony był na nowonarodzonej małej istotce i mojej drugiej połówce.

 

Dbałam o to żeby oboje byli najedzeni, nosili czyste, wyprasowane ubrania i spędzali czas w czystym, niemalże sterylnym środowisku. I tak oto pól dnia spędzałam w kuchni sprzątając, kolejne pół na opiece nad córką. Czasem nie wystarczyło już czasu ani siły na to żebym mogła wziąć choćby prysznic, o kąpieli nie wspominając. Jadłam co mi w ręce wpadło i piłam hektolitry kawy, bo przecież przy dziecku nie ma czasu odpocząć i nikt mnie w domowych obowiązkach nie wyręczy. No bo niby jak? Rodzina daleko, a mąż pracuje. Wraca zmęczony to trzeba mu gorący posiłek podać i pozwolić biedakowi odpocząć, odsapnąć po ciężkich 8 godzinach w pracy.

Także od 6.00 rano zasuwałam jak pracowita mróweczka. Dziecię z rana ogarnięte, trzygodzinny spacer zaliczony, przy okazji robiłam zakupy. Podczas dziecięcej drzemki wyszorowałam łazienkę, a podczas drugiej wyprasowałam górę ubrań. Obiad gotowy na 14.30. Mąż wraca, je obiad i kładzie się na drzemkę, bo zmęczony – wstał o 5.00 rano. A że akurat szczepienie dziecię ma, to pakuje ją w wózek i spacerek do przychodni, a potem podwójny płacz matki i dziecka i znowu spacer, żeby się dziecię uspokoiło i zasnęło po przeżyciach.

Wracamy do domu – dziecko trzeba nakarmić, przewinąć. I właściwie nadszedł czas kolacji, więc znowu stoję w garach. Następnie kąpiel dziecka i dłuuuuugie usypianie. O godzinie 21.00 nie wiem już jak się nazywam, a mąż namawia na obejrzenie filmu w tv. Zasypiam po 5 minutach. Prysznic wezmę rano (oczywiście przy akompaniamencie córki na leżaczku, przecież zniknąć jej z oczu nie mogę) bo teraz bałabym się mocniej wodę odkręcić, żeby się długo usypiane dziecię nie obudziło. Nagła pobudka o godz. 24.00 na karmienie i znowu dłuuuugie usypianie. Maż twardo chrapie, bo przecież o 5.00 musi wstać do pracy…

Chwila, chwila! Hola!

Sytuacja powtarza się trzy i pół roku później. Na świat przychodzi Filip. W nocy wstaje do niego mąż, bo on w przeciwieństwie do mnie po takiej pobudce zasypia w oka mgnieniu. Zakupy robimy online i odbieram ja, albo mąż w drodze skądś tam. Prasowanie? No way! Na bieżąco, jeśli trzeba. Porządki w domu? Ja gotuję, maż sprząta po mnie cały bałagan. No i zainwestowaliśmy w zmywarkę. Reszta domu do podziału. Babskie wyjścia? Nie ma sprawy!

Okazuję się, że tata jako osobnik większość dnia spędzający poza domem, z umysłem  niezachwianym dziecięcymi humorami, wymuszeniami, a nawet terroryzmem ma do dzieci anielską cierpliwość i do tego podczas zabaw jest niezwykle kreatywny! A teraz najlepsze…Kiedy zbliża się godzina 19.00 to mąż kąpie dzieci, czyta bajkę na dobranoc i układa maluchy do snu. A co robię wtedy ja? Ja oddaje się szałowi endorfin fikając w salonie fitnessowe wygibasy. A potem, jeśli tylko starczy czasu, oglądamy film w TV. Tak więc sytuacja obecnie ma się tak: mamy dwoje dzieci, oboje pracujemy, ja zajmuję się gotowaniem i listą zakupów, mąż ogarnia dzieci wieczorami i sprząta kuchnię po moim pichceniu. Ja ćwiczę pięć razy w tygodniu w domu, mąż trzy razy w tygodniu na siłowni. Generalne porządki robimy w sobotę, a  na co dzień ogarniamy na tyle, żeby podłogi i blaty było widać 😉 Codziennie znajdujemy czas na zabawę z dziećmi, czytanie książek, a nawet obejrzenie odcinka ulubionego serialu. Zdrowo się odżywiamy i jemy posiłki wspólnie….

Jak to się stało, że nagle mama znalazła czas dla siebie? Że ma czas na długą kąpiel, je regularne posiłki, codziennie ćwiczy, wychodzi z koleżankami???

Otóż w mamę wstąpił zdrowy egoizm. No bo czym się różni mama od taty w opiece nad WSPÓLNYMI dziećmi? WSPÓLNYM domem? Dlaczego niby praca taty jest postrzegana jako ta bardziej wartościowa i męcząca od „domowej” pracy mamy?! Zarówno tata jak i mama mają po parze rąk i nóg, wiec obowiązki dzielimy na pół – tak, żeby każdemu wystarczyło czasu na przyjemności.

A kiedy mama, kobieta, żona spełnia swoje „zachcianki”, ma czas dla siebie, robi coś wyłącznie dla siebie i swojej satysfakcji, wtedy korzysta cała rodzina. Mąż wraca do spełnionej, zadowolonej żony, która z przyjemności, a nie przymusu przygotowuje mu smaczny posiłek, bo ma na to czas, gdyż mąż zadbał o porządek w kuchni. Dzieci mają uśmiechniętą, szczęśliwą mamę, która dzięki aktywności fizycznej ma mnóstwo siły i energii, żeby się z nimi bawić i przy okazji daje im dobry przykład dbając o swoje dobre samopoczucie i wygląd. A mama? Mama jest przeszczęśliwa widząc zadowolenie na twarzy męża kosztującego jej z sercem ugotowane potrawy i dzieci fikające burpees w salonie, bo „ćwiczą tak jak mama”.

Jestem mamą „egoistką” i dobrze mi z tym,

jak nigdy wcześniej 🙂

6 Replies to “Jestem matką egoistką!

  1. Ten wpis jest po prostu rewelacyjny! Muszę zmienić swoje nastawienie a dalej już będzie tak pięknie jak u Ciebie 🙂 dziękuję!

  2. To znowu ja 😉 Instagramowa nika_1802
    Chciałam podziękować Tobie za ten wpis! Jako mama 5cio miesięcznej Igi, nadal uczę się o tym zdrowym egoizmie i czasem wychodzi mi lepiej , czasem wręcz odwrotnie… np. teraz Iga śpi, a ja zamiast sprzątać kuchnię (mieszkając w UK, temp. -3°C zamroziła mi rurę odpływową w kuchni, która to dziś, po 3 dniach, funkcjonuje!) czytam Twojego bloga 😊 A link do tego wpisu podeślę Mężowi, który tak jak i ja próbuje jak najlepiej odnaleźć się w sytuacji rodzica…
    Ściskam mocno! A Ty rób to co robisz, świetnie Ci idzie 😘

  3. Zgadzam się z Tobą, kobiety za dużo biorą na siebie, matki zapominają że są kimś więcej niż kucharką i sprzątaczką. Ja się wciąż uczę tego egoizmu i odpuszczania, wolę zrobić trening zamiast latać na ścierce, Od kiedy syn podrósł przejął część domowych obowiązków, żeby wiedział że dom sam się nie sprząta a obiad sam się nie ugotuje 🙂 Nad mężem też pracuję, choć to kwestia mojego pokazania palcem 😀

  4. A ja od początku ustawiłam sobie wszystko tak, żeby mi też było dobrze 😁 Sama dzieci nie stworzyłam, więc wychowywać sama też nie chcę. Mąż kąpie ich gdy ja ćwiczę, wstaje w sobotę z nimi o 6, a ja śpię ile chcę. On śpi w niedzielę. Sprzątamy w sobotę. Razem. W tygodniu ogarniam tylko żeby nie bylo sytuacji i jest ok 😉

  5. Woo mega utazsamiam sie z tym artykulem tylko ze tez juz jestem w tej drugiej fazie egoistycznej a raczej symbiotycznej
    Ja spelniona i szczesliwa i maz rowniez -nie zabierajmy im tej przyjemnosci zeby sie tez wykazali w wychowaniu dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *