„Chora na Chodę”- tak brzmiał tytuł piosenki, którą 24.02.2018 r. w dniu swoich urodzin na Stadionie Narodowym w Warszawie usłyszała Ewa Chodakowska od swoich największych fanek. Czy ja zaliczam się do tej grupy? W dużej mierze tak, bo bez wątpienia jestem fanką tego czego dokonała. Zmieniła Polskę nie do poznania. Dała nam- Polkom, narzędzie do pracy nad lepszą wersją siebie. Dała ogrom motywacji i wiary w to, że niemożliwe nie istnieje- jak często powtarza. Zaszczepiła w nas poczucie, że jesteśmy silniejsze niż nam się wydaje, że możemy więcej i że jesteśmy tego warte, aby o siebie zadbać i być szczęśliwymi. Podniosła miliony tyłków z kanap! Nie tylko kobiecych, bo do żon, narzeczonych, matek, sióstr, córek, a nawet babć dołączyli mężowie, narzeczeni, ojcowie, bracia…Bez wstydu, bo czego tu się wstydzić? Że o siebie dbasz? Że osiągasz spektakularne efekty? A może tego, że dzięki swojej ciężkiej pracy właśnie kupiłaś spodnie o rozmiar mniejsze? Także tak, jestem w Choda Gangu, nazywanego również sektą, choć nie zawsze z poglądami Ewy się zgadzam.


Ale mi Ewa Chodakowska dała coś znacznie więcej niż narzędzie do pracy nad sylwetką. Dużo więcej niż motywację w postaci długich motywujących postów na facebook’u czy instagramie. Nieporównywalnie więcej niż radość z osobistego spotkania się z nią, uścisku i słów ” Moja Konewka! Jak wspaniale Cię widzieć! Rób dalej to co robisz, bo świetnie Ci idzie”…Ewa Chodakowska dała mi możliwość  poznania najwspanialszych istot, jakie miałam okazję spotkać w swoim życiu. Kobiety (i kilku facetów;)) dzięki którym w moim małym matczynym, emigranckim, szarym świecie codziennie się CHCE. Chce mi się wstać rano z łóżka i doceniać to, że dzieci są zdrowe, słońce świeci, mam przed sobą nowy dzień, który wycisnę niczym cytrynę i będę robić rzeczy nadludzkie 😉 Nie poddam się, będę zorganizowana, a gdy opadnę z sił zajrzę do moich dziewczyn i poczytam co tam u nich dzisiaj słychać…I znowu wskoczę na wysokie obroty, bo Karolina właśnie zrobiła trening po 12 godzinach w pracy, Emilia pomimo walki z ospą u córy chodzi uśmiechnięta, Kasia jak zwykle nagrała filmik, który rozbawił mnie do łez, Weronika- mama trojaczków ze stoickim spokojem opowiada o tym jak przez dwie godziny próbowała wyjść z dziećmi na spacer, ale co chwile któreś potrzebowało jej uwagi. Jest też Aneta, która niedawno przekroczyła czterdziestkę, a skacze z Chodą, biega, pracuje…Ewelina organizatorka na medal, z którą każda akcja przebiega jak w zegarku; Martyna z którą miałam osobiście okazję trenować w Poznaniu. Kasia, która trenuje po nocach, świetnie gotuje i zaraża śmiechem; Ewka, której jak nikomu zazdroszczę six packa i wiele, wiele innych…Kobiety z krwi i kości, z którymi się utożsamiam i z którymi konie mogłabym kraść choć do momentu warsztatów w Warszawie znałyśmy się tylko z instagrama. Moje największe wsparcie, kiedy świat mi się wali, obiad przypali i mam „nie chcę Misia”.

Bez Wątpienia należę do Choda Gangu, ale chora jestem na punkcie moich dziewczyn, mojej fit familii. Ludzi do których mogę wyciągnąć rękę po pomoc i mam sto procent pewności, że nie zostanę sama z moimi problemami i smutkami.
Weekend w Warszawie i warsztaty Ewy były niezwykle intensywne. Przed wylotem do Polski musiałam jeszcze upiec tort na zamówienie, zrobić kulki na nasze Fit Party, które odbyło się w piątek 23.02.2018 w Ożarowie pod Warszawą i oczywiście pracować, ogarniać dzieci, dom, treningi…Na dodatek wyjazd wypadł w czasie „tych” dni więc czułam się koszmarnie. Zawaliłam dietę, bo na gotowanie zabrakło mi czasu. Byłam opuchnięta jak balon i z tego powodu strasznie marudziłam, a oglądając fotki z eventu wypłakałam morze łez bo nie poznawałam samej siebie. Spałam po kilka godzin dziennie i na sam koniec dorobiłam się kontuzji kolan, która zdyskwalifikowała mnie z wzięcia udziału w warsztatach. Kiedy tak to czytam myślę sobie, że patrząc z boku ciężko byłoby uznać ten wyjazd za udany. A jednak! Za każdym razem gdy poznaję ludzi, z którymi łączą mnie wspólne pasje i takich od których mogę się czegoś nauczyć, dowiedzieć, czerpać motywację…Fruwam. Chłonę to dobro całą sobą. Śmieję się i unoszę ponad chodnikami. Najprawdziwsza magia.
Do tych warsztatów przygotowywałyśmy się mniej więcej od połowy grudnia 2017 roku. Plan był prosty: warsztaty miały być okazją do spotkania się w jednym miejscu. Bilety lotnicze kupione, na event też. No ale przecież w dniu warsztatów wypadają urodziny naszej Ewki! To nie mogło przejść bez echa…Nie z moimi dziewuchami 😉 Tak więc zaczęło się od koszulek Choda Gang, następnie powstał pomysł niezwykłego prezentu dla Ewy, czyli ogromnego pluszowego jednorożca, a skończyło się na fit torcie…

Mówię Wam Chodakowe wariatkowo…Dobrze, że jako osoba mocno z zewnątrz studziłam zapędy dziewczyn, bo nie wiem na czym by się to skończyło 😉 Bo widzicie dla mnie to były dopiero drugie warsztaty Be Active, ale dla dziewczyn to już niemalże comiesięczny rytuał. Moje dziewicze miały miejsce w czerwcu 2017 w Londynie i to właśnie tam po raz pierwszy miałam okazję spotkać się z Ewą na żywo. Tam też poznałam Choda Gang na emigracji, z którym też znam się z instagrama…Klimat obu spotkań był inny, ale warty przeżycia na własnej skórze.
Tym bardziej, że obydwa wydarzenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że to co robię ma sens…
To co do Was piszę, czy nagrywam na insta story. Moje sukcesy i porażki. Śmiech i żale. To wszystko ma sens, bo kiedy stoję z Wami ramię w ramię na warsztatach, kiedy podchodzicie do mnie i ściskacie z całych sił, kiedy z uśmiechem od ucha do ucha mówicie, że jestem Waszą motywacją…Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Nie ma. Dziękuję Wam- dziewczyny z Choda Gangu, waleczne matki z instagrama, fanki Lisy i treningów Body Rock, dziewczyny z Gangu Sports Mamy Oli, Fit freaki, fanki treningów siłowych, zdrowego stylu życia, gotowania. Dziewczyny trenujące jogę, ekipa biegająca, maratończycy, life mentorzy, trenerzy i wszyscy Ci, którzy wciąż poszukują motywacji do ruszenia swoich czterech liter. Dziękuję Wam z całego serca za Wasze komentarze, serducha, wiadomości i wsparcie…Bez Was by mnie tu nie było.

29 Replies to “Chora na Chodę?

  1. Ciarki mam 😉 Fajnie, że się rozwijasz i szukasz nowych bodźców. Trzymam kciuki!😘

  2. No nie… #kur%&ści Wyszłam z pracy na przerwę, żeby przeczytać choć ze dwa wpisy i się poryczałam. A dajcie Wy spokój… UWAGA! Do czytania tylko w domu… będą łzy 😘😍😘😍

  3. Ojejku super sprawa … również mogę podpisać się pod tym iż należę do chodagangu, mimo że nie udało mi się jeszcze uczestniczyć w żadnym warsztacie – gdy już planowałam że będę w Szczecinie to za późno dowiedziałam się , bilety nie były sprzedawane tylko rozdawane za free i było ich bardzo mało . Wiec dalej mam Chode w domu na TV😜😘 Może kiedyś uda mi się was spotkań na żywo , nietylko na Insta. Pozdrawiam

  4. uwielbiam cie!❤ dzieki tobie, twojej ogromnej motywacji i zaangazowniu ogarnelam swoje odzywianie i idzie mi naprawde dobrze👌 jestes niesamowita!

  5. O matulu ale sie wzruszylam 😢
    Mam nadzieje, ze kiedys uda mi sie Cie spotkac. Moze na kolejnych warsztatach w Londynie…. ale sie rozmarzylam. ❤❤❤❤

  6. Ewa! Super pomysł i super blog!!! Faktycznie ogarnęło nas chodastyczne szaleństwo i fajnie ze trwa!!! Cieszę się razem z tobą i serce mi się od ra u śmieje bo jest fantastycznie w tym naszym wariatkowie!!! Gratuluje z całego serca u czekam na posty!!! Buziaki! BRAWO!!! Kocham cię z całego serducha! ❤️

  7. Ewa,wypatrzylam Cie na fejsie u Ewy,cos tam komentowalas…Potem zamienilam fb na instagram i znow Cie znalazlam. A teraz juz zyc bez Ciebie nie moge kobieto!!! Dziekuje za kazdy dzien z Toba! Uwielbiam ❤❤❤

  8. Czytam i okrutnie się cieszę, że jestem z Tobą w tej sekcie. Dumna jestem z Ciebie moja wojowniczko ❤️

  9. Ewa, wspanialy pomysl z tym blogiem. Nie moge sie doczekac kolejnych wpisow. Rob nadal to co robisz, jestes dla mnie mega motywacja i mam nadzieje, ze kiedys uda nam sie spotkac. Buziaki ❤️

  10. I pomyslec ze tez bylam na tych warsztatach w Londynie 😀. Tylko wtedy nie mialam jeszcze pojecia o istnieniu Ewki – Konewki. Brawo za pomysl, 3mam kciuki za niekonczace sie tematy do pisania iiiiii czas zeby go nie brakowalo!

  11. Całkowicie się zgadzam Ewcia. To dzięki Chodzi większa część kobiet mieszkających nie tylko w Polsce ruszyła 4 litery z sofingu. Takim przykładem jestem ja sama. Ciężko było wcześniej się zmotywować a teraz dzień bez treningu to nudny dzień. Nie trenuje codziennie bo poprostu czasami padam z sił ale…. robie to wtedy kiedy mogę i właśnie czytając takoego bloga, kiedy poruszasz temat np naszej Weroniki która ma trojaczki lub właśnie Ty Ewcia mając dwójke dzieciaczków wciąż znajdujesz czas na codzienne fikanie. Od takich właśnie osób chce się brać przykład i myślę że wchodząc na Twojwgo bloga, gdzie czarno na białym będzie napisane nie pozostaje mi nic innego jak spróbować zorganizować się jeszcze bardziej i ćwiczyć częściej. Bo robie to tylko i wyłącznie dla samej siebie. Buziaczki

  12. Moja koneweczko super pomysł z tym blogiem i tak się cieszę na przepisy , na pewno będę korzystać W końcu poczytam o diecie makro ,może coś zrozumiem 😉😆 i podłapie bo duźo mam do zrobienia. To Lato będzie moje👙. Kocham Ewuś

  13. Świetny wpis Ewuś i naprawdę mam nadzieję, że wiesz ile osób to Ty motywujesz! Pozdrawiam ciepło z lodowatej Szwecji.

  14. O kurcze moze sie uda spotkac w Londynie nastepnym razem! W koncu to tylko 40 min samolotem ode mnie 🙂 Buziaki moja Wariatko :*

  15. No Ewcia, pierwszy tekst który przeczytałam z Twojego nowego bloga. Bardzo fajnie i lekko napisany. Już jest na mojej liście favourites, tak jak Ty i wszystko to czym się z nami dzielisz. Buziaki x

  16. Wow Ewka masz fotkę z „Bomba Biega” Tomek . Zajefajny koleś a Jego Kobietka też równa Gościówa ;-P z Wawy są !!!

  17. Czytam to rok później i tak sobie pomyślałam że to taki post na dzień Kobiet. Dla wszystkich fajterek, które codziennie zmagają się z szarą rzecxwistoscią a mimo to mają siłę o siebie zadbać i robić coś tylko dla siebie. Pięknie to wszystko napisałaś. Uwielbiam Cię Ewcia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *