„Człowiek jest zwierzęciem stadnym, potrzebuje bliskości, stada, jego ciepła i fizycznego kontaktu z innymi ludźmi”
~Camilla Lackberg Latarnik
Bycie samotnym, opuszczonym, niespełnionym, zamkniętym sam na sam ze swoimi marzeniami, strachami, pragnieniami to nic przyjemnego. Kiedy człowiek jest samotny wszystko traci sens, jest bezbarwne, bez smaku, zapachu. Nagle ulubiony film jest nudny, uwielbiany klub zbyt pretensjonalny, kawa nie smakuje tak dobrze jak kiedyś, a do podjęcia działań w celu spełnienia marzeń brakuje motywacji. Dlatego człowiek szuka i nie traci nadziei. Próbuje każdego dnia od nowa. W zależności od tego co jest jego celem idzie tam, gdzie są inni ludzie, którzy też szukają oraz ci, którzy już znaleźli i chcą się tym dzielić. Co się dzieje dalej zależy już tylko od tego człowieka. Opcji wyboru jest wiele i jedyne co go ogranicza to jego własne ja. Jego poczucie własnej wartości, otwartość, szczerość, odwaga do podjęcia ryzyka. Czasem jednak strachy człowieka go przerastają i myśląc o sobie w negatywny sposób ściąga na siebie lawinę negatywnych skutków swojego nastawienia. Niskie poczucie wartości sprawia, że nie wierzy w siebie i osiągniecie sukcesu. Człowiek zamyka się na propozycje i argumenty innych ludzi biorąc tylko swoją prawdę za właściwą. Układa usta w grymasie uśmiechu do drugiego człowieka jednocześnie życząc mu powinięcia nogi. Paraliżuje go strach przed porażką więc neguje zachowania i odwagę innych, bo skoro on nie potrafi to inni też nie mogą.
Tak się rodzi hejter- człowiek tak pozbawiony odwagi aby żyć swoim życiem, że żeby móc funkcjonować wysysa energię z tych, którzy są otwarci aż nazbyt. Tych, którzy nie boją się przyznać do błędu i mówią o tym głośno, żeby inni „otwarci ludzie” mogli czerpać nauczkę. Tych, którzy nie boją się mówić o swoich marzeniach głośno- nawet jeśli wydają się być absurdalne. Tych, którzy każdego dnia chcą więcej brać z życia i równie wiele dawać tym, którzy dopiero raczkują ze swoim nowym ja. Hejter zaczaja się cicho i szuka punktu, w który łatwo będzie się wgryźć i zasiać ziarno złośliwości. Im więcej takich hejterów, tym większe szanse, że i ta „otwarta” osoba zgaśnie, straci nadzieje, motywację i poczucie własnej wartości.
To doprawdy straszne, że w dzisiejszym świecie, w którym ludzie zatracili umiejętność posługiwania się aparatem mowy i toczenia ciekawych dyskusji w cztery oczy i przenieśli się do świata wirtualnego, gdzie teoretycznie wszystko wolno…NIE POTRAFIMY ROZMAWIAĆ.
Jeszcze bardziej przykre jest to, że największą grupą wampirów energetycznych, hejterów, czepialskich osobowości są kobiety! „Kobieta kobiecie wilkiem”- znasz to powiedzenie? Skąd u kobiet- matek, córek, sióstr, przyjaciółek, koleżanek tyle zawiści i niedopowiedzeń? Przecież kobiety od zarania dziejów emancypowały swoją solidarność wobec siebie! Walczyły u swojego boku o równe prawa dla wszystkich. O lepsze traktowanie w pracy, przez mężów, wyższe zarobki, prawo do posiadania dzieci…itd. Skąd zatem na moim profilu na instagramie coraz częściej pojawiają się komentarze pod tytułem „beznadziejna”, „jak ty się możesz tak ludziom pokazywać”, „po co to robisz”, „źle wyglądasz w tym czy tamtym”, czy moje ulubione „a dzieci to już pewnie znają cie tylko z internetu”. Jak kobieta drugiej kobiecie może z buciorami wchodzić do jej DOMU- jaki by nie był jest jej, przez nią poukładany i prowadzony według jej zasad; i brudzić swoimi widzimisiami? Narzucać swoje zdanie i krytykować cokolwiek?! Jak jedna matka drugiej może wypominać, że ponieważ ma odwagę robić coś dla siebie to na pewno zaniedbuje dzieci, męża i dom. Po co krytykować makijaż, ubiór, czy wybór tapety do pokoju? Czy to twoja twarz droga hejterko? Twój tyłek w moich jeansach? Twój pokój, w którym mieszkam? A może moje dzieci tez są twoje? Czy skoro obserwujesz mnie, czy Kaśkę, Baśkę, Monikę, czy Ankę na instagramie, facebooku czy snap chat’cie wydaje ci się, ze wiesz o nas wszystko i daje ci to prawo do krytyki mojej osoby?
Tak się zastanawiam…Każdy z nas jest panem swojego losu tak? Każdy z nas ma prawo wyboru tego w jaki sposób chce żyć, w jakim towarzystwie się obracać. Nikt też drugiemu człowiekowi nie może narzucić nastawienia do świata i ludzi. Tylko i wyłącznie od nas zależy czy będziemy do siebie ludzi przyciągać, czy odsuwać. Od nas i naszego nastawienia do sukcesów innych ludzi będzie zależało czy ktokolwiek zechce z nami współpracować, dzielić się pasjami, pomysłami, dobrą radą. Dlaczego więc nie brać przykładu od ludzi, którzy nie bali się zaryzykować jako pierwsi i osiągnęli cel, sukces, Mount Everest swoich oczekiwań wobec życia? Dlaczego zamiast być czarną owcą nie przyłączyć się do watahy i nie stworzyć silnej grupy osób, które czerpią i jednocześnie dają energię całemu stadu, po to, żeby prędzej czy później każdy miał szanse „zaskoczyć”. Dlaczego nie podporządkować się hierarchii i piąć razem z całą resztą do góry, po to żeby pewnego dnia osiągnąć swój własny Mount Everest i z dumą zacząć kroczyć swoją drogą zbierając po drodze tych, którzy tak jak ty kiedyś szukają przewodnika na swojej drodze.
Kobieto bądź dla drugiej wsparciem, opoką, ciepłem, dobrym słowem. Komplementuj za wygląd, metody wychowawcze, ciężką pracę w pocie czoła, sukcesy…Przytul kiedy traci nadzieję, ma zły dzień, płacze, cierpi, ponosi porażki…Mało zła i nienawiści otacza nas na co dzień, żeby trzeba było sobie jeszcze dokładać i to w tak pusty, pozbawiony sensu sposób jak to ma miejsce w komentarzach na np.instagramowych profilach? Gdzie ta solidarność? Gdzie radość z tego, że koleżanka trafiła na ściankę metamorfoz u Ewki Chodakowskiej? Znacie to? Ja dzięki takiemu wyróżnieniu straciłam przynajmniej kilka „koleżanek”. A może u koleżanki w małżeństwie nieciekawie i zacierasz ręce, bo w sumie u ciebie też słabo to nie czujesz się gorsza? Przyjaciółka w pracy dostała awans, o który starałyście się obie i oczywiście masz jej to za złe? W takim razie po pierwsze nie nazywaj się jej przyjaciółką, bo na to miano nie zasługujesz, a po drugie nie przyszło ci do głowy, że to ciebie właśnie wybierze jako pierwszą do najnowszego projektu, bo wie, że to pomoże tobie w pięciu się do góry? Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie robić coś lepiej od ciebie. Zamiast zazdrości, zawiści i kombinowania czerp z cudzego sukcesu wspierając cała sobą!
I wybij sobie Babo z głowy wbijanie szpilki drugiej Babie tylko dlatego, że masz odmienny gust i upodobania. Jeśli nikt o zdanie nie pyta, to zachowaj opinie dla siebie. I może dla odmiany dostrzeż coś co Ci się podoba. #niehejtuj Dołącz do watahy i daj się ponieść pozytywnej energii…To proste.
Kubeł „Hejter z zamiłowania” od Lilladecor

8 Replies to “Wataha

  1. Mnie ostatnio jedna pani napisała że po co ja wogole prowadzę insta i pisze że ćwiczę skoro dalej jestem gruba. WTF??? Owszem ćwiczę. Owszem JESZCZE jestem gruba ale po to właśnie ćwiczę żeby nie być. Nie wiem skąd w ludziach tyle jadu

    1. Takie komentarze zasługują wyłącznie na bana. Ciekawa jestem czy ta pani taka idealna, ze innych krytykuje…

    2. Nie mogę wyjść z „podziwu” jak takie typy mogą bezpardonowo wyrwać komuś skrzydła!!! 🙁 Cholera,strasznie mi przykro,że ktoś Ci tak napisał. Olej temat i idź prężnym krokiem do przodu po swoje! 😉

  2. Nigdy nie zrozumiem takich ludzi. Jak można chcieć komuś sprawić przykrość?
    Podziwiam cię ze dajesz radę z takimi hejterami. Bo ja kreuje się na pewna siebie osobę, a tak naprawdę jestem totalnie zakompleksiona i niepewna, i wiem ze jeden, porządny hejter mógłby mnie zniszczyć. Nie daj się kochanie.. nigdy i nikomu !

  3. Piekny teks Ewcia. Duzo do przemyslenia jak dla mnie bo na swojej sciezce spotkalam sie z wieloma ilosciami krytyki, zamknelam sie troche sama w sobie i myslalam ze to ja jestem ta gorsza, ze to ja mam sie starac jak nigdy wczesniej, ze to ja mam slaby charakter, miekkie serce i zawsze chce aby kazdemu bylo dobrze. Zawsze tak myslalam do pewnego momentu mojego zycia.
    Wiele razy slyszalam slowa krytyki w moim kierunku, czasami byly one sluszne a czasami zbedne komentarze. Pamietam jak przynosilam co roku w technikum swiadectwa z czerwonym paskiem. W klasie slyszalam ~kujon~ w domu oczywiscie mama byla zadowolona i dumna….. Tak mialam szczescie w szkole, nauczyciele mnie bardzo lubili bo ja nie opuszczalam zajec. Moja frekwencja przez 5 lat byla 100% dlatego przyznam szczerze ze nauczyciele nie zawsze mnie pytali. Ale byli tez tacy ktorym musialam udowodnic ze moja wiedza jaka wynosze z lekcji wystarczala mi abym napisala klasoweczke na dobra ocene.
    Rowniez jako dorosla osoba spotkalam sie z hejtowaniem mnie przez czlonkow rodziny. Tak schudlam kilkanascie kilogramow, czulam sie swietnie w swoim ciele. I czar prysnal…. podczas wypadu do pieknego kraju jakim jest Polska uslyszalam od najblizszych ze maz mnie nie karmi, ze moze chcialabym pozabierac jakies jedzenie ze soba do UK, ze jak ja wygladam…. A ja biedna mysle i po co mi to wszystko? Te odwiedziny u rodziny, gdzie bardziej czulam sie po nich zdolowana niz szczesliwa? ( oczywiscie nie u wszystkich tak bylo)
    Nawet kilka lat temu jak obcielam wlosy to uslyszalam od bardzo bliskiej mi osoby z rodziny, ze nie moze na mnie patrzec jak wygladam. A ja Ewka naprawde czulam sie zajebiscie w moim bobie a la Victoria Beckham 🙂 Po takich przykrych slowach moj bobowy happiness zniknal. Mysle sobie po co? dlaczego najblizsze osoby sprawiaja przykrosc takimi slowami.
    W dzisiejszym swiecie ludzie a zwlaszcza kobiety zajmuja sie nie swoim zyciem, i sama zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje. One chyba maja za duzo wolnego czasu dla siebie.
    Takie negatywne uwagi w moim kierunku spowodowaly ze poczulam sie zle. Naprawde zle, w takim rezultacie znowu waga skoczyla w gore – ona pewnie zadowolilaby czesc mojej rodziny 🙂 ale ja w tym momencie nie chce sie poddawac, chce wrocic na ten dobry tor, wrocic do rzeczy z ktorych naprawde czerpalam radosc. Mysle ze ta usmiechnieta justyna, fitness fighterka wroci – ja w to wierze. AMEN

    1. Justyna z całego serducha życzę ci żebyś przede wszystkim odnalazła siebie dla SIEBIE!!! To jest Twoje życie, Twoje ciało, Twoja głowa i nikomu nic do tego dopóki dopóty nie robisz sobie krzywdy. To Ty masz być szczęśliwa przede wszystkim i to Ty masz się ze sobą czuć dobrze. Ściskam Cię mocno i życzę dużo wiary w siebie :**

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *